Rok temu 2011-02-18 12:53:37

Było śniegu po kolana, pamiętam, bo wsypywał mi się górą do kozaków.
W "Trójce" grali "Scratch my back" Petera Gabriela a my jechaliśmy na wieś.
Zobaczyliśmy biały domek pod lasem, weszliśmy o środka, obeszliśmy pokoje i... już wiedzieliśmy, że chcemy w nim zamieszkać. Początkową euforię zastąpiła zimna kalkulacja bankowa, analiza naszych możliwości, sprawdzanie papierów, wczytywanie się w projekt, dużo pytań i wątpliwości.
Jednak udało się, po miesiącu siedzieliśmy u notariusza podpisując umowę przedwstępną.
Potem była ciężka praca, kilka miesięcy życia w ciągłym bólu zmęczonych mięśni, ale warto było.

Dziś znowu jest śnieg... jechałam po zakupy do mojego wiejskiego sklepu po rybę na obiad. Nade mną przelatywał ogromny klucz dzikich gęsi, mam nadzieję, że one wiedzą lepiej, że wiosna jednak wkrótce nadejdzie. Ten śnieg może i piękny, ale mnie bardziej jest tęskno za zielenią.
Zeszła wiosna przemknęła prawie niezauważenie, czas nas gonił straszliwie, nie było czasu na słuchanie ptasiego śpiewu i spacery po lesie.

To już rok...

Tak albo tak 2011-02-16 10:56:23

Jako, że mieszkamy teraz trochę dalej od miasta, gdzie dzieci pobierają nauki, sporo czasu spędzamy w samochodzie.
Jak jest rano, nie wiem, bo bladym (choć coraz jaśniejszym) świtem dzieci do szkoły i przedszkola wiezie ich osobisty tata. Podejrzewam jednak, że droga jest jeszcze elementem budzenia się i konwersacja nie kwitnie, a ciszę przerywa tylko dźwięk radiowej Trójki.
Natomiast powroty...
Powroty bywają różne, zazwyczaj na wstępie dowiaduję się, że mam wyłączyć to straszne radio (radio w innych warunkach jest zupełnie w porządku, ale gdy jakiś czas odśnieżałam dach, odśnieżyłam też skutecznie antenę), które dobrze odbiera w niektórych miejscach trasy (przy szkole niestety nader kiepsko).
Potem bywają trudne jazdy, zwłaszcza gdy jeden z załogantów ma kiepski humor i musi sobie ulżyć, albo gdy wszyscy naraz mają coś ważnego do powiedzenia i jest coraz głośniej, głośniej a ja i tak niewiele słyszę.
Czasami jest fajnie i rozmawiamy, wczoraj miałyśmy z dziewczynkami ciekawą rozmowę o transplantologii, jak to jest oddać komuś nerkę, szpik, krew... dlaczego dawcy są potrzebni, jak się ich poszukuje.
Myślę, że to była dla nas wszystkich bardzo ważna rozmowa. Majka przypomniała, że kiedyś oglądali "Było sobie życie", trzeba odnaleźć i przypomnieć sobie, Julka nie widziała.
Inna podróż: Majka powtarza tabliczkę mnożenia, czas wykorzystany.
A jak będzie dziś?

i już 2011-02-14 11:27:11

Ferie się skończyły. Na pokładzie wszystkie dzieci, wróciliśmy do normy, czyli o 6:30 przemierzam wiele razy trasę między pokojami i prośbą, groźbą, żartem i łaskotkami usiłuję postawić do pionu małoletnich.
Nie jest lekko... Dziewczyny w czasie ferii też musiały wstawać, bo półkolonie i przedszkole, ale: po pierwsze pół godziny później, po drugie najsłabszym ogniwem porannego wstawania jest syn.

Nasz narciarz wrócił zadowolony, wyjeździł się za wszystkie czasy na alpejskich szlakach, zwiedził Salzburg i nauczył grać w pokera. Nawet pamiątki dla rodziny przywiózł, co się dotychczas nie zdarzyło w kilkuletniej historii jego wyjazdów (w zeszłym roku w Zakopcu nie było żadnych ładnych pocztówek a w Krakowie skończyły się precle :-) ).

Teraz pozostaje nam tylko odliczać do wiosny. Odliczamy dni, z radością przyjmujemy słońce, eksplorujemy nasz las w poszukiwaniu jakichkolwiek znaków, że to już. W sobotę spotkaliśmy stado przepięknych jeleni, to było przeżycie. Sarny i zające to w zasadzie ciągle gdzieś tu spotykamy, przez drogę przebiegają nam często lisy, ale jelenie z tak bliska pierwszy raz. Na liście zakupów znalazła się lornetka.

Pakować 2011-02-03 12:53:15

Generalnie jest dobrze, bo muszę dziś spakować tylko jedno dziecko a nie nas wszystkich.
Jutro bladym świtem syn syn w towarzystwie ciotki, wuja i kuzynki rusza w podróż do Austrii (ja nadal nie czuję bluesa i nie wiem, co w tych nartach jest takiego...).
Zwykle takie pakowanie to bułka z masłem, małe piwo etc., ale nie dziś. Ostatnie intensywne zakupy pod znakiem, dlaczego nie kupić na zapas wody, mleka wczoraj dały o sobie znać. Jak się dźwiga nawet tylko kilka kroków takie ciężary to się ma potem bolący kręgosłup.
Zaprzyjaźniony rehabilitant załamał ręce, ale ustawił co trzeba. Przed jazdą na spotkanie z nim, Julka dopytywała, "a jak Ci wujek naprawi kręgosłup", odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że palcami, na to Jula po chwili zastanowienia "to ten mój tata chrzestny ma bardzo zdolne palce, że tak umieją".
Jest lepiej, ale uważam bardzo jak chodzę, siadam itp.
W ramach odwlekania czynności pakowania upiekłam dla podróżników drożdżowe bułeczki z żurawiną (ponieważ zostały mi drożdże po smażeniu pączków).
Z okazji wyjazdu syna oraz wybycia Majki na nocowanko, my starzy wreszcie postanowiliśmy wyrwać się do kina, bo strasznie ostatnio nigdzie nie bywamy. W domu nam dobrze...:-)
Ale "Jak zostać królem" bardzo kusi.
info: kliknij aby zobaczyc wieksze

autor: Becia
miasto: wieś pod lasem

Historie różne poprzeczne i podłużne o Dzieciakach- rozrabiakach: Kubie, Majce i Juliance.
dzieciaki:
»Kuba
ur. 1999-06-18

» Maja
ur. 2002-04-13

»Julianna
ur. 2005-01-10

kalendarium:
NdPnWtSrCzPtSo
 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30  
mój foto.dzieciak
Sypaczka
kategorie:

    linki: archiwum
    2025202420232022202120202019201820172016201520142013201220112010200920082007200620052004

    poczatek: 2004-08-18
    subskrybcja jeśli chcesz otrzymywać @ o nowych wpisach na tym blogu, wpisz swój adres e-mail poniżej: