Weekend z ograniczonymi do minimum powinnościami. Za to z dużą ilością świeżego powietrza.
W sobotę dzieciaki opanowały kupę piachu przed domem, której cel jest iście nierozrywkowy, ale póki co korzystają. Czasy dostępności osiedlowej piaskownicy odeszły w przeszłość... nie tęsknimy.
Ja opanowałam zagonek truskawek i wypieliłam, delektowałam się też pączkami na drzewach, młodymi igłami modrzewia (moi wiosenni faworyci pod względem koloru i faktury), krokusami.
Zdecydowanie kwiecień jest obietnicą lepszej połowy roku, dłuższy dni, wszech panującej zieleni.
W niedzielę pojechaliśmy oglądać kamienie, takie mamy hobby. Na serio to kupujemy te kamienie za skandaliczną kasę (i tak okazyjną) i trzeba było zapoznać się i ocenić ich przydatność dla naszej posesji.
Od oglądania płynnym ruchem przemieściliśmy się w okolice Śnieżycowego Jaru, gdzie był już ten czas, co oznacza tłumy jak na Krupówkach w weekend majowy (nie byłam ale takie mam wyobrażenia).
Kwiecie piękne, możliwości kontemplacji niewielkie, ale małolaty spędziły czas goniąc się z kijami i łażąc po drzewach w przerwach na: wodę, biszkopta, bułkę, ciastko. Nie byliśmy zaopatrzeni tak kompleksowo jak co poniektórzy i kotletów oraz uszykowanych kanapeczek u nas nie uświadczysz (takie są prawa weekendu z ograniczonym stopniem powinności).
Przyjemnością dla wszystkich była możliwość pozostawania w stroju iście letnim, czyli koszulkach z krótkim rękawem. Dzieciaki mocno dopytywały o sandały a dziewczyny o letnie sukienki.
Skromny prowiant i kilometry w nogach sprawiły, że trzeba było wybrać się na "ciepły obiad".
Miejsce trafione w dziesiątkę jak zawsze, bo talerze zostały oczyszczone do ostatniego okruszka.
Okazało się też, że świat jest mały, a nasza metropolia to już w ogóle i wreszcie miałam okazję poznać
Zimno. Niesamowita sprawa spojrzeć na dzieciaki i mieć wrażenie, że nagle zdjęcia zaczęły się poruszać i mówić. Mam nadzieję, że będą jeszcze bardziej sprzyjające okoliczności. Pozdrawiam ciepło!!!!
Uświadomiłam sobie, iż poprzednie przypadkowe spotkanie kogoś, czyje dzieci znałam już z netu i kto rozpoznał moje dzieci miało miejsce osiem lat temu.
Wczoraj wieczorem wszyscy jak jeden mąż padli spać a dziś rano nie było łatwo...
Jutro odeśpią, bo szkolni mają wolne z okazji egzaminu szóstoklasistów. Za rok Kuba będzie zdawał (!)
Szkoda, że piękna słoneczna wiosna zrobiła krok do tyłu...